Impreza: UK - weekend Twardzieli
uczestników:
Wszystko już napisałem na forum, ale niech tam, napiszę jeszcze raz:)
Zapraszam wszystkich chętnych z Wielkiej Brytanii na noc lub dwie pod namiotem na żwirowej, nadmorskiej plaży. W dzień smagane wiatrem wybrzeże, oślepiające słońce i fale bijące o brzeg. W nocy ognisko, kiełbaski i góralska herbatka na rozgrzewkę. Powie ktoś, no i gdzie tu survival? Przecież to niedzielny piknik...
Kochani... Najlepsze zostawiłem na koniec... Przez 2 dni nie będzie się gdzie umyć! Chyba że zdecydujecie się na wiadro morskiej wody...;-) .....co wcale nie jest takie straszne. Próbowałem. Wiem.
A teraz już poważnie i szczegółowo:
Proponuję szalony weekend na południowym wybrzeżu Anglii. Potrzebne są tylko namioty, śpiwory, a przede wszystkim - mnóstwo dobrego humoru i uśmiechu! Tak naprawdę da się spokojnie przeżyć bez namiotów, jeśli nie będzie padało:P
Spotykamy się w Abbotsbury, we wrześniu. W któryś piątek wieczorem lub sobotę rano. Dokładną datę ustalimy, jak zbierze się już kilka osób, dogadamy się;-). Chodzi o to, żeby była dobra pogoda i żeby wszystkim pasowało. Opcja weekendowa na 1 lub 2 noce.
W zależności od uczestników dwie opcje do wyboru:
1.spotkanie w piątek wieczorem:
Wspólny dojazd na Chesil Beach i wybranie miejsc na obozowisko, potem czas na integrację :-) podziwianie cudownego zachodu słońca nad Lyme Regis, nocne Polaków rozmowy, łowienie rekinów... no dobra - rekinków z plaży:-) - dalej patrz opcja druga
ALBO
2.spotkanie w sobotę rano:
Dojazd na Chesil Beach, zaobozowanie, śniadanie (pewnie już drugie) na plaży, a potem do wyboru:
- Durdle Door (wycieczka całodniowa i tylko w przypadku, gdy zbierze się wystarczająco dużo uczestników ze środkami transportu, bo daleko)
albo
- Łabędziarnia koło Abbotsbury
albo/oraz
- Subtropikalne ogrody w Abbotsbury, choć prawdę mówiąc samo Abbotsbury jest tak śliczne i malownicze, że warto połazić i pozwiedzać:-)
Sobota wieczór:
Powrót na plażę, obiadokolacja, integracji ciąg dalszy, zachód słońca nad Lyme Regis ,wschód księżyca nad Portland, ognisko, rekiny itp. itd
Niedziela rano:
Prześliczny wschód słońca, śniadanie na plaży, zwijanie obozowiska, czułe pożegnania, chusteczki mokre od łez, powrót do cywilizacji;-(
Koszt? tyle, ile zjemy i wypijemy:-). Plus indywidualne koszty dojazdu. Prowiant przywozimy ze sobą lub, wygodniej, kupujemy na miejscu.
No i co? Pisze się ktoś??? :-)
Komentarze (4)
|
Tomek
11-11-2009, 18:51
|
|
| Super, że masz ochotę jechać, ale to już troszeczkę za późno. Imprezka była w końcu września, było super:). Myślałem o następnej: wycieczka do Stonehenge, ale chyba już trochę za późno w tym roku;(( |
|
edycia
09-11-2009, 20:43
|
|
| Nie wiem czy już odbyła się ta impreza czy nie ale jak coś to jestem chętna...pozdrawiam |
|
Tomek
12-09-2009, 19:31
|
|
|
Super, że jednak jakiś odzew :) Michal bierz połówkę i przyjeżdżaj...albo może weź od razu litra... :P Aniapl - szkoooodaaa :( ale jakby to wypaliło,to pewnie nie ostatnia imprezka :) |
|
Desiree
03-09-2009, 08:56
|
|
|
Nie wiem, co będę robiła w końcówce września, ale pomysł bardzo fajny. Słyszałam o Durdle Door, że jest piękne, jak całe wybrzeże zresztą. Na razie nieoficjalnie się wpisuję, pamiętajcie o mnie;-) |
